Blog > Komentarze do wpisu
Piotr Michałowski - Bitwa pod Samosierrą

Piotr Michałowski - Bitwa pod Samosierrą. ok. 1837, olej na płótnie, 81 x 65,5 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.

Kompozycja:
- kształt pola obrazowego (format obrazu): prostokąt pionowy
- kompozycja  dynamiczna i diagonalna,
- na obrazie nie ma linii pionowych i poziomych,
- widoczna jest jedynie wygięta w łuk kolumna kawalerzystów


Światłocień:
światlo znajduje się poza obrazem, skupia sie w jego górnej czesęi i lewej stronie obrazu na klębach kurzu, jest kontrastowe.

Kolorystyka:
- rozpalone złocisto-różowe niebo z kłębami chmur pomiesznaych z szaroburym dymem walki,grube plamy czerwieni, brązu i bieli położone dużymi kleksami pędzla, nie gładzone i laserowane (od laserunku).

Dynamika, żwyiołowość , ekspresja, emocje, dramat.
Cała kompozycja przepełniona jest niesmamowitą ekspresją, pęd ludzi i koni, gmatwanina walki, wyrażone są zarówno gamą barw jak i sposobem ich nakładania na płótno.Ekspresyjne dzieło Michałowskiego uchodzi za kwintesencję polskiego romantyzmu . Krytycy dopatrują się inspiracji autora w obrazach francuskich malarzy, takich jak Eugène Delacroix iThéodore Géricault, wskazują też na podobieństwa do twórczości Williama Turnera.

Obraz przedstawia kulminacyjny moment szarży, gdy pierwsi jeźdźcy osiągają siodłoprzełęczy, na której znajdują się hiszpańskie armaty, stanowiące kolejną linię obrony.Szwoleżerowie z impetem pokonują pod obstrzałem krętą i wąską górską ścieżkę, stromo wznoszącą się ku przełęczy. Padają zabici i ranni, część koni pędzi bez jeźdźców. Wokółcwałującego szwadronu wznoszą się tumany rdzawobrunatnego pyłu, skrywającego wszystko poza kawalerzystami.

GENEZA POWSTANIE OBRAZU:
Michałowski latami nosił w sobie wizję wielkiego Napoleona i "ognistej błyskawicy" Samosierry. Przez lata powstawały szkice, lecz nie dość doskonałe, a wprawki bezużyteczne i bezweartościowe - zdaniem Michałowskiego oczywiście.
Michałowski swoją wizją przeciwstawił się całej ikonografii bitwy, wysuwającej zwykle na pierwszy plan postaci dowódców.

Sztuka Michałowskiego wolna jest od tendencyjności, literatury, konwencji epoki. Bez ograniczeń , zywiołowo wyraża emocje i wzruszenia, w czasie,kiedy patriotyczne obowiązki wobec zniewolonej ojczyzny kładły piętno na pracękażdego artysty czy poety.

Bitwa - TŁO HISTORYCZNE

Po zwycięskiej potyczce pod Burgos29 listopada 40-tysięczna armia napoleońska pod dowództwem samego cesarza wyruszyła z Arandy, przekroczyła rzekę Duero i zatrzymała się w miasteczkuBoceguillas . Cesarz miał okazję zapoznać się tam z raportami francuskiego zwiadu opisującego pozycje i działania wojsk San Juana oraz wyruszyć osobiście na rozpoznanie. Pojawił się tam wczesnym rankiem 30 listopada, ale z powodu gęstej mgły niewiele widział. W rzeczywistości pozycja hiszpańska była niemal nie do zdobycia bez długotrwałego szturmu piechoty i znacznych strat. Jak pisał po latach Józef Załuski:"Droga zwężona w tym wąwozie wiła się na pochyłości między skałami obsadzonymi piechotą, a na czterech jej zagięciach stało po cztery dział, które ją ostrzeliwały we wszystkich jej kierunkach".

Rano 30 listopada trzy francuskie pułki piechoty wraz z sześcioma działami dotarły do wejścia do przełęczy. Na rekonesans wysłano francuskich strzelców konnych, których mogły wspierać tylko 2 działa. Postępujący naprzód szaserzy po chwili zostali zasypani gradem kul z pierwszej baterii i zmuszeni do cofnięcia się poza rów, który tymczasem piechota – korzystając z gęstej mgły – zdołała częściowo zasypać. Piechota francuska posuwała się śmiało naprzód, ale około godz. 9, mgła się podniosła i piechurzy znaleźli się pod huraganowym ogniem piechoty i artylerii hiszpańskiej (liczono do 4 pocisków działowych i 400 karabinowych na minutę)[. W tym samym mniej więcej czasie ppor. Andrzej Niegolewski został wysłany ze swym plutonem w góry celem zdobycia "języka", nie był więc przy szwadronie, gdy padł decydujący rozkaz cesarski. Cesarz, zdenerwowany odwrotem piechoty, polecił generałowi Montbrunowi, dowódcy straży przedniej, by na baterie uderzył polski szwadron służbowy, którym dowodził szef 2. szwadronu Jan Leon Kozietulski (w zastępstwie; właściwy dowódca, Ignacy Stokowski, nie dotarł jeszcze z Francji). Z uwagi na brak plutonu, z którym odjechał Niegolewski, do ataku miało ruszyć 125 szwoleżerów oraz kilku ochotników. Nie wiadomo do dziś, czy cesarz zamierzał rzeczywiście zdobyć szarżą lekkokonnych przełęcz, czy też myślał o rozpoznaniu bojem pozycji hiszpańskich.

Generał Montbrun, doświadczony kawalerzysta, zorientowawszy się w sytuacji zawrócił do stojącego pół kilometra w tyle cesarza i zameldował, że szarża wprost na armaty jest niemożliwa, w czym poparł go szef sztabu armii, marszałek Berthier, ale zniecierpliwiony Napoleon odpowiedział: "Zostawcie to Polakom!" (fr.Laissez faire aux Polonais!) i kazał adiutantowi, mjr. de Ségur, zawieźć ponownie rozkaz Polakom. Ségur nie tylko dostarczył rozkaz, ale sam przyłączył się do szarży.

Na komendę Kozietulskiego: "Naprzód! Niech żyje cesarz!" szwoleżerowie z obnażonymi szablami ruszyli galopem przechodzącym w cwał i wkrótce wpadli wprost na pierwszą baterię. Kiedy byli tuż przed nią, padła pierwsza mordercza salwa, która jednak nie załamała ataku. Fala jeźdźców nie zatrzymała się nawet na chwilę, przelatując nad armatami i tnąc kanonierów hiszpańskich w przelocie. Kozietulski, pod którym padł koń, został na miejscu, lekko tylko kontuzjowany. Na pozycję wyjściową za mostkiem wrócił pieszo jako jeden z pierwszych.

W mniej niż dwie minuty po zdobyciu pierwszej, szwoleżerowie dotarli do drugiej baterii. Dzięki wysokiemu tempu szarży artylerzyści z drugiej baterii nie zdążyli zadać wielkich strat Polakom i zaraz padli pod szablami. Dalej, po kolejnym zakręcie, szwoleżerowie wpadli na trzecią baterię, obsługa armat miała dużo czasu, aby wycelować i odpalić. Tu zginął por. Krzyżanowski. Jednak mimo ponoszonych strat, zarówno od ostrzału artyleryjskiego, jak i karabinowego (zwłaszcza z prawej flanki), impet ataku był tak duży, że zmiótł obronę i działa się już nie odezwały.

Przed szwoleżerami został ostatni fragment drogi, biegnącej lekkim łukiem w prawo i wznoszącej się coraz bardziej stromo, gdzie dogonił (i przegonił z częścią plutonu) kolegów Niegolewski. Tu najwięcej było hiszpańskich piechurów stojących kilkanaście kroków od drogi i strzelających nieustannie do polskich szwoleżerów. Polacy zdołali zdobyć czwartą baterię, ale była ich już tylko garstka. Niegolewski padł przygnieciony zabitym koniem i zaraz podbiegło do niego kilku Hiszpanów kłując go bagnetami oraz strzelając z karabinów, przyłożywszy wyloty luf do jego czapki, co w rezultacie osłabiło impet kul i pozwoliło mu przeżyć[.

W tej samej niemal chwili do niedobitków oddziału szturmowego dołączyli francuscy strzelcy konni wysłani przez Napoleona, który z uwagą śledził przebieg szarży, oraz piechota, na widok której Hiszpanie zaczęli się cofać, a w końcu w popłochu uciekać. Po kilku następnych minutach na polu bitwy pojawił się – wysłany na rozkaz cesarza – 1. szwadron pod Łubieńskim, a wkrótce pozostałe szwadrony lekkokonnych z dowódcą pułku, Wincentym Krasińskim na czele i szwoleżerowie rozpoczęli pościg za wojskiem San Juana.

Nad rannym Niegolewskim pochylił się dowódca jazdy gwardii marszałek Jean-Baptiste Bessières. Niegolewski pewien, że umiera wyszeptał do niego: "Monseigneur, umieram, oto armaty, które zdobyłem. Powiedz o tym cesarzowi!". Polak jednak przeżył. Mniej szczęścia miał inny oficer – Dziewanowski, któremu kula armatnia urwała nogę przed trzecią baterią, umarł parę dni po bitwie.

Polacy prowadzili pościg przez ponad 5 kilometrów biorąc z marszu miasto Buytrago i zdobywając wiele cennego sprzętu wojennego i jeńców. Szwoleżerowie (i idące z nimi oddziały szaserów) rozproszyli odziały hiszpańskie, część zabili, a część wzięli do niewoli. W tym samym czasie francuscy piechurzy zajęli całą przełęcz i okoliczne szczyty, opatrując po drodze szwoleżerów rannych i oswobadzając przygniecionych końmi.

 

(przesłała Linka)

środa, 24 marca 2010, kathleena

Polecane wpisy

  • update

    Witajcie drodzy czytelnicy! Niezmiernie się cieszę, że informacje na blogu Wam pomagają, że nadal odwiedzacie stronę mimo braku jakiejkolwiek aktualizacji od po

  • Pablo Picasso przy pracy (film)

    Źródło: "Picasso and Matisse" documentery. Muzyka: James Horner - "Of One Heart Of One Mind" ("A Beautiful Mind" soundtrack). Byk.

  • Vincent Van Gogh - autoportrety (film)

    Vincent Van Gogh Dutch Artist 1853-1890 "Self Portraits" by Philip Scott Johnson.