Blog > Komentarze do wpisu
Jacek Malczewski - Błędne koło

Jacek Malczewski - Błędne koło.

1895 - 1897, olej na płótnie, 174x240 cm, Fundacja Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu.

W "Błędnym kole", drugim i ostatnim dziele programowym, fantastyczna scena, tak jak w Melancholii, rozgrywa się we wnętrzu, którego przestrzeń określona jest tym razem niejasno, a nawet sugeruje u dołu przenikanie się z krzywizną globowego horyzontu. Bohaterem "śniącym na jawie" nie jest też dorosły artysta, lecz chłopięcy malarczyk, spoglądający ze szczytu podwójnej drabiny na wirujący wokół krąg splecionych ze sobą postaci. Wcielają one różne i przeciwstawne doświadczenia ludzkiej egzystencji: po lewej - zmysłowe upojenie, radość i witalizm, po prawej - niepokój, cierpienie, walkę, a nawet śmierć. Na styku tych przeciwieństw, u góry, malarczyk "widzi" również siebie; u dołu dwie części kręgu spina ponury starzec (wspomnienie mitycznego, panującego nad czasem Kronosa?). W przestrzeni po lewej opadają ku ziemi bezużyteczne płachty malarskich szablonów, po prawej majaczą jakieś garnki i pędzle.

Obraz stanowi kompozycję zamkniętą, utrzymany jest w barwach ciemnych, przeważają, szarości, czerń, brąz jedynie po lewej stronie, tam, gdzie znajdują się ludzie wiejskiego pochodzenia kolory nagle zmieniają się w bardzo żywe, znacznie weselsze z przewagą czerwieni, żółci, błękitów. Obraz jest bardzo dynamiczny, jednak zachowana jest pełna równowaga między jedną a drugą stroną dzieła.


Dziecko symbolizuje tu artystę, podkreślając tym samym takie cechy, jak wrażliwość, intuicja, nieuprzedzona zdolność widzenia prawdy, ale także ambiwalentną ciekawość dobra i zła. Drabina to znany symbol duchowej ewolucji i wznoszenia się ku transcendencji, lecz wpisana w koło podwójna drabina sygnalizuje też odwieczne następstwo wzlotu i upadku, winy i kary, konstrukcji i destrukcji.


Czy owo koło życia to tylko wyraz wpisanego w ludzką egzystencję naturalnego splotu doświadczeń? A może skrajnie pesymistyczny Nietzscheński obraz "wiecznego powrotu", zerwania na zawsze z nieodwracalnością i - wedle słó Pierre Klossowskiego - "nowa wersja przeznaczenia: wersja "Błędnego koła", które włąśnie znosi cel i sens i sprawia, że początek i koniec zawsze się ze sobą splatają" ? Tego nie wiemy. Lecz dzieło Malczewskiego sygnalizuje wystarczająco wyraźnie, by nie powiedzieć - patetycznie, szczególną poznawczą rolę artysty i sztuki: "Na świetlistych jej wyżynach widzi się szczyt zjawisk życia - ludzką duszę (...) na tych też wyżynach dusza artysty wyzbywa się wszelkich konwenansów, wszelkiej rutyny, szablonu (...) i tworzy w bezpośrednim związku z wszechświatem" - jak ujął to, analizując w 1901 "Błędne koło", Stanisław Witkiewicz.

Wszyscy na tym obrazie są postaciami z wizji, marzeniami i obawami młodego malarczyka. Przeżyciami i przemyśleniami Malczewskiego. Tymi co minęły i tymi co … przyjdą. Albowiem czym jest sztuka jeżeli nie zmaganiem się z samym sobą?

niedziela, 07 marca 2010, kathleena