Blog > Komentarze do wpisu
Mali mistrzowie holenderscy - martwa natura.

W połowie XVII wieku w pracowniach malarzy holenderskich używany był termin stilleben albo still life a oznaczający dosłownie ciche życie. Nasze określenie ‘martwa natura’  pochodzi z franc. Nature morte znanego dopiero w II połowie XVIII wieku. Jednak termin ten ma w sobie coś smutnego,  żeby nie powiedzieć żałobnego. Co do nas to wolelibyśmy, żeby obrazy przedstawiające kryształy, łakocie i owoce morza nazywano malarstwem rzeczy nieruchomych.

Jako rodzaj samodzielny pojawia się martwa natura w Niderlandach dopiero pod koniec wieku XVI w dwóch zasadniczych odmianach:
- bukiet kwiatów;
- zastawiony stół;
Nieco później pojawia się trzeci rodzaj:
- martwa natura dydaktyczna, moralizująca, której ośrodkiem głównym będzie humanistyczna Leyda.

Specjalistami od kwiatów byli głównie Flamandowie, nie Holendrzy. Jednak znakomita kultura ogrodnicza Holendrów oraz ich zamiłowanie do kwiatów, zwłaszcza hodowli tulipanów, z której zasłynęli –  przyczyniła się do rozpowszechnienia tego rodzaju malarstwa. Przedstawicielem tego typu malarstwa był Jan van Huysum. Jego bukiety były pełne delikatności i świeżości, często z motylami wśród kwiatów.

W latach 30-tych obrazy z kwiatami, we Flandrii nadal modne, zaczną wychodzić nieco z mody w Holandii. Życie w zaciszu domowym zachęcało do przyglądania się jedzeniu na jadalnianych stołach. Pojawiło się mnóstwo małych martwych natur tzw. ‘zastaw stołowych’ albo ‘posiłków’ przy czym jest to na ogół posiłek przerwany w połowie. Niedopite wino, nadkrojona cytryna, napoczęte ostrygi, łupiny z orzechów, przekrojone dzwonko ryby, wywrócona szklanka, kielich.

Zapewne to nieznajomość ówczesnych zwyczajów i jadłospisów przeszkadza nam dokładnie określić temat obrazów. Są to z pewnością Śniadania, Obiady, Podwieczorki, Kolacje, Desery. Kiedy napoczęty pasztet towarzyszy koszykowi pełnemu pustych i wypłukanych szklanek lub przewróconym kielichom mamy do czynienia z Uprzątniętym posiłkiem lub Końcem posiłku. Ówcześni widzowie umieli rozpoznać i docenić każdy szczegół, kompozycję, jakość każdego zestawu dań, a zabłąkane wśród nich przedmioty o symbolicznym znaczeniu skłaniały do głębszego zastanowienia. Dzisiaj tym bardziej obchodzi nas wartość artystyczna martwych natur, że porzuciwszy po części malarstwo figuratywne w większym stopniu smakujemy ich kolorystykę i subtelności światła.

Wszystkie te martwe natury są ustawione na skraju stołu zbiegającego się z dolną krawędzią obrazu, na tle szarym, czasem jasnym czasem mrocznym. Przedmioty najczęściej spotykane to: szklane puchary o guzowatym uchwycie, cynowe talerze, dzbany i kubki, fajanse z Delft, czasem długie, białe fajki. Z wiktuałów (artykuły spożywcze, żywność): najczęściej ryby, skorupiaki; z owoców – cytryny. Układ tych przedmiotów pozornie niedbały jest przemyślany i skonstruowany z wyjątkową perfekcją. Konsystencja przedmiotów, walor i forma sugerują zarazem wrażenia dotykowe i smakowe, ciepło i chłód, twardość i miękkość, szorstkość i śliską gładkość, suchość i soczystość. Nie darmo tyle obrazów holenderskich poświęcono alegorii pięciu zmysłów. Niewiele jest przykładów takiego zmysłowego wyostrzenia, jakie dali holenderscy mistrzowie martwej natury. Interesują ich związki między światłami odbitymi w refleksach a rzuconymi cieniami. Pasjonuje ich architektura konstruowanych form, względność barw lokalnych poddawanych wzajemnemu oddziaływaniu. Wykryć w nich można ukryty abstrakcyjny rygor elips, prostokątów, półkoli, odcinków prostych i krzywych.

W większości martwych natur panuje nastrój podobny do tego, który tak często stosowany był w pejzażu: ugry, brązy o bardzo szerokiej skali niuansów, niekiedy bardzo ciemne w walorze, lecz nigdy nie dochodzące do głuchej czerni, złotawe szarości, nieco bieli, nieco żółcieni jasnej i świetlistej, czasem akcent czerwieni i oranżu, bardzo rzadko błękit. Obraz tego rodzaju nosiły odrębną nazwę: uczty monochromatyczne.

Przedstawicielami tego rodzaju malarstwa byli: Willem Claesz Heda, Pieter Claesz, Jan van Kalf.

Willem Claesz Heda.
Życie malarza jest nam mało znane. Prawdopodobnie urodził się w Haarlemie. Podobno malował też ołtarze, jednak najbardziej zasłynął dzięki swoim martwym naturom. Jego ciasto z jeżynami ma wyjątkową harmonie niebieskości i szarości, celne refleksy na talerzach, utrafioną biel na talerzach i złożonym na w pół obrusie subtelnie modeluje koloryt, wyszukanie oddaje lśnienia przedmiotów

Pieter Claesz.
Niewiele więcej wiemy o malarzu tego samego nazwiska. Urodził się w Westfalii, mieszkał w Haarlemie gdzie też zmarł. Ze wszystkich malarzy martwych natur zdaje się najbliższy naszym upodobaniom dzisiejszym dzięki prostocie swego talentu. Martwa natura z Muzeum w Pradze zachwyca złotawych kolorytem i monumentalnością.
Światło, walory, bogactwo odcieni, ciepło kolorytu, przezroczystość szklanki, matowy refleks na półmisku cynowym, tytoń na papierze, fajka z glinki na skraju stołu, na w pół obrana cytryna oto szczegóły obrazów obu Claeszów – najbardziej interesujących malarzy martwych natur XVII wieku.

Willem Kalf.
Okazuje najwięcej wyszukania i bogactwa w przedstawianiu owoców i wykwintnego szkła.

Trzecią kategorią martwej natury jest Vanitas, zespół przedmiotów o alegorycznym znaczeniu, przypominający o krótkości życia, marności przemijania, memento mori. Rodzaj ten uprawiano głównie w Leydzie – mieście uczonych humanistów. Najtypowsze rekwizyty dla tych obrazów to czaszka, bańka mydlana, zgaszona świeca, motyl, klepsydra. Motyw czaszki nasunął niektórym badaczom pomysł wywiedzenia genezy tego rodzaju obrazów z przedstawienia Ukrzyżowania na Golgocie (czaszka i narzędzie męki). Ale rekwizyty Vanitas nie zawsze są tak bezpośrednio wymowne: ich symbolika może być ukryta, czasem mogą to być robaczywe owoce, stłuczone szkło, porzucone wiole o rozerwanych strunach.

piątek, 20 listopada 2009, kathleena

Polecane wpisy

  • update

    Witajcie drodzy czytelnicy! Niezmiernie się cieszę, że informacje na blogu Wam pomagają, że nadal odwiedzacie stronę mimo braku jakiejkolwiek aktualizacji od po

  • Pablo Picasso przy pracy (film)

    Źródło: "Picasso and Matisse" documentery. Muzyka: James Horner - "Of One Heart Of One Mind" ("A Beautiful Mind" soundtrack). Byk.

  • Vincent Van Gogh - autoportrety (film)

    Vincent Van Gogh Dutch Artist 1853-1890 "Self Portraits" by Philip Scott Johnson.